Lotnisko w Pyrzowicach tonęło w strugach deszczu, a temperatura nie przekraczała na termometrze 16 kresek.
Po sprawnej odprawie i małych zakupach w sklepie wolnocłowym, zaokrętowaliśmy się na nasz samolot. Lot chociaż niezbyt długi był nużący, więc Kuba przespał go chrapiąc smacznie, ja natomiast patrzyłam przez małe okienko, kiedy wreszcie pojawi się błękitne morze. I tak kolejno […]




